1 urodziny kuchni domowej – podsumowanie!

Niech mnie ktoś uszczypnie – to już rok! Chociaż jestem w trakcie pisania tego podsumowania, dalej ciężko mi uwierzyć, że minęło 12 miesięcy od mojej wizyty w Inspekcji Sanitarnej… Wizyty, która odmieniła część mojego życia i rozpoczęła przygodę z wypiekami na zamówienie. Tutaj z niedowierzaniem przeklinam sobie w myślach, ale (!) naprawdę cieszę się, że się odważyłam. Teraz mogę być dumną właścicielką mojego ChocoLover!

Czy udało mi się osiągnąć zamierzone cele na ten rok?

Od początku wiedziałam, że kuchnia domowa jest dla mnie rozwiązaniem tymczasowym, a szczególnie na zasadach działalności nierejestrowanej. Z góry założyłam sobie cele, które chciałam zrealizować na 12 miesięcy. Ogłaszając na intastories, że uzyskałam wpis do rejestru i rozpoczynam nowy etap mojego ChocoLover powiedziałam, że chcę sprawdzić, czy:

  • moje wypieki będą smakować klientom i czy będą tym samym do mnie wracać;
  • jestem w stanie wykonywać zamówienia na większą skalę dla nieznajomych mi osób;
  • uda mi się zebrać odpowiednią ilość klientów, powiększyć grono odbiorców i zdobyć ich zaufanie.

Uważam, że te 3 punkty udało mi się zrealizować na tyle, na ile działalność nierejestrowana mi pozwoliła i z efektów jestem zadowolona. Nie musiałam stosować płatnych reklam, spamować ogłoszeniami itp. Polecenia i ,,poczta pantoflowa” zdziałały czasami cuda – bardzo Wam za to dziękuję. Efekty były szczególnie widoczne, kiedy organizowałam sprzedaż paczek z mniejszymi wypiekami – zawsze udawało mi się znaleźć chętnych na wszystkie. 

Czego nie udało mi się zrealizować?

To o czym wtedy nie wspomniałam to zbliżenie mnie do założenia firmy i otworzenia lokalu. Jak się domyślasz, ten punkt nie został przeze mnie zrealizowany… Dlaczego? Długo by wymieniać, więc powiem w skrócie. Wyposażenie lokalu i prowadzenie go w Warszawie to nadal ogromny koszt dla mnie. Pojawiły się nowe problemy utrudniające prowadzenie biznesu takie jak: szalejąca inflacja i obecna sytuacja na świecie – myślę, że wiesz, co mam na myśli. Nie spodziewałam się również, że mój stan zdrowia tak się pogorszy, że będę musiała znaleźć mnóstwo czasu na przepracowanie swoich problemów na terapii (o tym mogłabym napisać oddzielny wpis), ALE uważam, że to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu i zdecydowanie przybliżyła mnie do mojego marzenia, niż od niego oddaliła. Do tego dochodzi mnóstwo obaw z prowadzeniem jednoosobowej działalności gospodarczej i potrzeba zebrania ogromu odwagi, aby zrobić kolejny krok. 

Udało mi się jednak rozbudować moje miejsce o stronę internetową i bloga, którego właśnie czytasz. Ten pomysł to bardzo spontaniczna sprawa, ale przyjdzie jeszcze pora na jego podsumowanie. Mam wobec niego pewne plany, ale potrzebuje na ich realizację zdecydowanie więcej czasu. Rok temu nawet przez myśli by mi nie przeszło, że będę autorką bloga, która dostaję wiadomości od innych dziewczyn, że pomogłam im podjąć decyzję lub założyć kuchnię domową.

Czego się nauczyłam?

Nie spodziewałam się, że lista będzie tak długa, ale zdecydowanie uważam, że własny biznes rozwija nas i nasze umiejętności na wielu płaszczyznach. Nawet taki ,,mały” jak mój. Co w takim razie udało mi się poprawić?

  • Organizacja pracy – o tym napisałam oddzielny wpis na blogu tutaj;
  • Szybkość pieczenia i dekorowania – nie lubię zarywać nocek, a wracając z pracy po 17 do domu nie mam zbyt wiele czasu, więc muszę pracować sprawnie i dobrze;

Radzenie sobie w kryzysowych sytuacjach – jeśli myślisz, że zawsze mi wszystko wychodzi i nigdy nie wyrzuciłam do kosza kremu, ciasta lub całego tortu, to bardzo się mylisz. Każdy popełnia błędy, ale na szczęście udało mi się wydać wszystkie zamówione torty na czas;

Kontakt z klientem – nad tym muszę jeszcze popracować. Jestem introwertykiem i kontakt z nieznajomym to zawsze małe wyzwanie dla mnie, ale staram się, jak mogę!;

Ograniczenie stresu – o tym mogłabym napisać cały elaborat… były momenty, w których najpierw nie spałam zmartwiona, że coś pójdzie nie tak, a po wydaniu tortu siedziałam jak na szpilkach zamartwiając się i uprawiając czarnowidztwo, jak to źle moje wypieki (niby) wypadły. Na szczęście jest już lepiej, ponieważ:

Nabrałam trochę więcej pewności siebie – uważam, że w wielu przypadkach to połowa sukcesu. Bo kto ma uwierzyć w nas na początku, jak nie my sami? Może zdradzę Ci kiedyś kilka sekretów, jak udało mi się zmniejszyć poziom stresu. Nie będę ukrywać, że to terapia zdecydowania mi pomogła. 

Nauczyłam się pracować zgodnie z wymogami Inspekcji Sanitarnej oraz

Prowadzić uproszczoną księgowość swojej działalności.

Pewnie to nie wszystko, ale na to szczególnie zwróciłam uwagę. Prowadzenie kuchni domowej to naprawdę super przygoda. Sporo satysfakcji, wyzwań i jeszcze więcej pieczenia! 

Co okazało się największym wyzwaniem?

Na początku martwiłam się spełnieniem wymogów Sanepidu, kwestiami związanymi z rozliczeniem działalności nierejestrowanej, o zadowolenie klientów i ich pozyskanie. Jednak największym wyzwaniem było:

  • połączenie kuchni domowej z pracą na etacie. Jeśli masz wymagającą pracę, nie jest łatwo wrócić z niej i kontynuować pieczenie do godziny 23 lub 24. Potrafię pracować z nadgodzinami, potrafię pracować pod presją czasu, ale jest to naprawdę wyczerpujące. W moim przypadku, poza wykonywaniem zamówień, staram się jeszcze publikować interesujące dla Ciebie treści na IG, rozwijać swoje umiejętności, pisać bloga itp. – to zajmuję mi ogrom czasu, a domyślasz się, że praca nie jest całym moim życiem. Nie odbieraj tego proszę jako moje marudzenie, robię to, bo chcę, czuję spełnienie i ogromną radość, ale zaznaczam, że nie zawsze jest tak kolorowo :).
  • odmawianie zainteresowanym osobom zamówień. To boli mnie najbardziej…. Jakiś czas temu wspominałam na IG, że jest mi bardzo przykro, że muszę odmawiać większe realizacje i że działalność, którą prowadzę oraz powierzchnia mojej kuchni bardzo mnie ograniczają. Po prostu stanęłam w miejscu, bo nie mogę robić większych, ciekawszych projektów i przyjmować wszystkich zamówień, które mogłabym wykonać – mam nadzieję, że tylko na chwilę!

Dziękuję <3

Po pierwsze sobie, że się odważyłam i nie poddawałam się, kiedy chciałam rzucić to w cholerę (przepraszam, za wyrażenie, ale tak było!), kiedy byłam na maxa zmęczona i kiedy płakałam nad rozpadającym się tortem. Naprawdę jestem z siebie dumna, że udało mi się zrealizować swoje małe marzenie w mojej malutkiej, wynajmowanej kuchni. Zadowoliłam spore grono osób, wykonując dla nich super torty i inne mniejsze słodkości, którymi chwalili się na swoich urodzinach, weselach, imprezach typu  ,,baby shower” i innych uroczystościach . Noela, dałaś radę! (Sama jestem w szoku, że to napisałam).

A po drugie dziękuję Wam – moim klientom, obserwatorom i najwierniejszym fanom mojego ChocoLover! Zawsze powtarzam, że bez Was nie byłabym w stanie być w miejscu, w którym teraz jestem. Wywołujecie ogromny uśmiech na mojej twarzy, Wasze opinie, reakcje na to, co robię to ogromna motywacja do działania i dalszego rozwoju. Sprawiliście, że ten rok, choć był dla mnie bardzo trudny, był w pewien sposób magiczny! Bardzo doceniam fakt, że ze mną jesteście i mi kibicujecie. 

Jestem bardzo ciekawa, co wydarzy się w najbliższej przyszłości. Obecnie dużo czasu poświęcam na przygotowanie się do dalszego rozwoju ChocoLover. Nie o wszystkim Wam mówię, bo nie wszystko zawsze idzie po mojej myśli, ale wciąż działam. 

Będzie mi miło, jeśli dołączysz do mnie na IG, aby być na bieżąco z treściami, które publikuję. Kto wie, co się jeszcze wydarzy!

Ściskam Cię słodko,
Noela 

PS. Ty też doceń siebie i to, co udało Ci się osiągnąć. Sukcesy nie zawsze muszą być ogromne, żeby móc je świętować. 

Jak dobrać średnicę tortu do separatora?

To jedno z najczęściej zadawanych mi pytań. Mam nadzieję, że wskazówki zawarte w tym wpisie, pomogą Ci odpowiednio dobrać wielkość poszczególnych pięter do Twojego ulubionego separatora. Jeśli wciąż będziesz mieć

Jak zrobić tort piętrowy? – wskazówki

Przed Tobą Twój pierwszy raz z tortem piętrowym? A może masz już za sobą pierwsze próby, ale nie czujesz się pewnie? W tym wpisie podaruję kilka cennych wskazówek, które na

Koszyk

DARMOWA DOSTAWA dla zamówień powyżej 100zł!      [Tylko do niedzieli!]